15 czerwca z samego rana zwinęliśmy się spod naszego LO w Warce, spakowaliśmy walizki i ruszyliśmy na północ z jednym planem: przetrwać i dobrze się bawić. Spoiler – misja przebiega pomyślnie!
Naszym pierwszym stopem był klasycznie McDonald’s. Myśleliśmy, że wpadniemy na szybkiego cziza, a trafiliśmy na prawdziwy zlot turystów z całego świata. Na parkingu z 6/7 autokarów, w środku totalny miks ludzi od Azji po Afrykę – dosłownie world tour w jednym Maku! Przebicie się po frytki wymagało skilla, ale daliśmy radę. Głównym punktem programu była Gierłoż i Wilczy Szaniec. Przemierzanie tych gigantycznych, ukrytych w lesie ruin bunkrów Hitlera zrobiło na wszystkich potężne wrażenie. Żadne zdjęcia w podręcznikach nie oddają skali tego miejsca. Lekcja historii w terenie zaliczona na 10/10! Późnym popołudniem wbiliśmy do Węgorzewa, gdzie naszym domem na najbliższe dni stały się klimatyczne domki w ośrodku Piękny Brzeg. Kolacja z widokiem na zachód słońca nad jeziorem Święcajty to był totalny, estetyczny banger.
Jeśli myśleliście, że pogoda nas oszczędzi… to grubo się myliliście.
Dzień drugi zaczęliśmy od śniadania z widokiem na jezioro Święcajty, które tym razem podziwialiśmy przez ścianę deszczu. Klimat rodem z mrocznego filmu, ale jedzenie rozgrzało nas do walki! Gdy tylko ruszyliśmy w stronę Mrągowa, pogoda postanowiła nam wynagrodzić wszystko widokami. Krajobraz Warmii i Mazur to totalny banger dla oczu: te polodowcowe, pofalowane pagórki, fioletowe dywany z kwitnącego łubinu i krwistoczerwone pola maków. Wyglądało to tak epicko, że nawet najwięksi fani telefonów patrzyli przez okno autokaru. Po godzinie zameldowaliśmy się w stolicy polskiego country – Mrągowie. Naszym pierwszym stopem było Muzeum Warmii i Mazur. Usłyszeliśmy tam konkretny wykład o historii Mazur, dawnych strojach ludowych, zwierzynie i… futrach (nie, nie sztucznych!). Dowiedzieliśmy się też, o co chodzi w tej legendarnej, pełnej zwrotów akcji przyjaźni Mrągowa z Kętrzynem.
Potem wjechała rywalizacja! Podzieleni na mniejsze ekipki ruszyliśmy w miasto na questa. Spacerowaliśmy uliczkami Mrągowa, kminiąc nad zagadkami z kart. Kilku osobom odpalił się tryb Sherlocka i udało im się zgarnąć nagrody. Dumy nie było końca! Po powrocie do naszego Pięknego Brzegu na szybki obiad, popołudnie spędziliśmy w Węgorzewie. Odwiedziliśmy Muzeum Kultury Ludowej, gdzie największą atrakcją okazała się zagroda ze zwierzętami. Nie będziemy kłamać – nawiązaliśmy głęboką, duchową więź z tamtejszymi owcami i baranami (wymiana tradycyjnych „beee” zaliczona, pośmialiśmy się za wszystkie czasy)! Obejrzeliśmy też stare mazurskie chaty, zabytkową ceramikę oraz sprzęty do szycia, a wycieczkę zakończyliśmy zakupowym szaleństwem. Wyroby prosto z Węgorzewa – miski, kubeczki i oryginalne rzemiosło – jadą już jako pamiątki do Warki! Wieczór po kolacji to już był totalny hit i pełen przekrój zainteresowań. Podczas gdy na zewnątrz robiło się chłodno, w jednym z domków odpalił się salon kulturalny. Część klasy, wspólnie z Panią Agnieszką Rudnicką, zrobiła sobie klimatyczny wieczór z literaturą i wspólnie czytała „Naszą szkapę” Marii Konopnickiej. Czytelnictwo w narodzie nie ginie, a Pani Agnieszka na pewno była z nas dumna! W tym samym czasie druga połowa składu testowała prawa fizyki na placu zabaw. Tyrolka i inne atrakcje zostały zaliczone na 100%. Dzień dokończyliśmy na sportowo – solidnym, integracyjnym meczem w siatkówkę.
Pogoda w końcu zrozumiała, z kim ma do czynienia. Trzeciego dnia rano przywitało nas piękne słońce nad jeziorem Święcajty, więc z mega humorkami spakowaliśmy się do autokaru i ruszyliśmy na podbój Giżycka! Pierwszy przystanek: Twierdza Boyen. Przez ponad dwie godziny eksplorowaliśmy te potężne fortyfikacje, a naszym przewodnikiem był pan Dorian! Opowiadał tak, że nikt nawet nie pomyślał o wyciąganiu telefonu. Chodzenie po tych historycznych murach w pełnym słońcu zrobiło mega robotę. Po twierdzy ruszyliśmy w miasto. Udało nam się trafić na idealny moment i zobaczyliśmy na żywo, jak ręcznie obraca się zabytkowy most na Kanale Łuczańskim – podobno jedyna taka działająca przeprawa w Europie!
Zaraz po tym Pan Artur i Pani Agnieszka rzucili hasło, na które wszyscy czekali: „obiad”. Brzuchy pełne, można było działać dalej! Kolejny punkt programu to był niezły miks wrażeń. Najpierw kulturalnie odwiedziliśmy Galerię Sztuki, gdzie zobaczyliśmy dzieła takich gigantów jak Picasso czy Rubens, a także świetne obrazy polskich malarzy. Żeby nie było zbyt spokojnie – z krainy wysokiej sztuki zeszliśmy prosto do podziemi, a dokładniej do gigantycznego, mrocznego schronu, który może pomieścić 450 osób. Klimat totalnie filmowy! Potem spacerkiem przeszliśmy przez pełną urokliwych knajpek promenadę nad samo Jezioro Niegocin. Przed 16:00 załadowaliśmy się na pokład i wypłynęliśmy w godzinny rejs. To był absolutny hit całego dnia! Wiatr we włosach, słońce i totalny chillout na wodzie. Po rejsie szybki rajd po pamiątki i powrót do bazy na kolację. Ale to nie był koniec atrakcji! Wieczór minął nam na sportowo i klimatycznie. Najpierw szybki rewanż w siatkówkę na boisku, a potem wisienka na torcie – wielkie ognisko nad samym brzegiem jeziora Święcajty. Pieczenie kiełbasek, topienie pianek, muzyka i niesamowity zachód słońca odbijający się w tafli wody. Totalny, kinowy vibe.
Czwarty dzień był pełen wrażeń i zdecydowanie na długo zostanie w naszej pamięci. Rano zjedliśmy śniadanie i odebraliśmy suchy prowiant, po czym całą grupą wyruszyliśmy na żagle. Płynęliśmy po jeziorze Święcajty, a następnie dotarliśmy również na jezioro Mamry. Po drodze zatrzymaliśmy się na krótki postój w restauracji, gdzie mogliśmy odpocząć i nabrać sił przed dalszą częścią rejsu. Najciekawszą częścią dnia była nauka żeglowania. W małych grupach poznawaliśmy podstawy sterowania żaglówką i wspólnie doskonaliliśmy swoje umiejętności z pomocą ekspertów. Była to świetna okazja do współpracy, integracji i zdobycia nowych doświadczeń. Po powrocie wraz z opiekunami do ośrodka zjedliśmy pyszną kolację, a następnie mieliśmy czas na odpoczynek. Część grupy należącej do klubu czytelniczego ,,Mole książkowe’’ poświęciła go na dokończenie noweli ,,Nasza szkapa” Marii Konopnickiej. To był naprawdę udany dzień pełen przygód, pięknych widoków i niezapomnianych chwil. Już
nie możemy się doczekać jutra!
19 czerwca po pysznym śniadaniu spakowaliśmy walizki i wyruszyliśmy w drogę powrotną. Zanim jednak dotarliśmy do domu, zatrzymaliśmy się w Tykocinie, gdzie wraz z przewodnikiem zwiedziliśmy Dom Talmudyczny oraz Wielką Synagogę. Była to niezwykle ciekawa lekcja historii i kultury, która stanowiła piękne zwieńczenie naszej wycieczki. Po pełnym wrażeń postoju ruszyliśmy w dalszą drogę i szczęśliwie wróciliśmy do domu – z głowami pełnymi wspomnień, nową wiedzą i
mnóstwem pięknych chwil, które na długo pozostaną w naszej pamięci.
A.R.


















