Witold Gombrowicz . Z wizytą we Wsoli

Projekt edukacyjny „Cudze chwalicie… Wielcy, znani i nieznani.”

Urodził się ponad 114 lat temu(w roku 1904, w Małoszycach pod Opatowem), zmarł niemal 50 lat temu, w roku 1969, w Vence, we Francji. Bywał częstym gościem we Wsoli, w domu swego starszego brata, Jerzego, i jego żony, Aleksandry. To tu przygotowywał się do egzaminów na Wydziale Prawa Uniwersytetu Warszawskiego, tu również powstał jego debiutancki tom opowiadań

„Pamiętnik z okresu dojrzewania”. Tutaj także, w przededniu drugiej wojny światowej, podjął decyzję o emigracji. Wybuch wojny zastał go w Argentynie.

A więc Wsola, Bartodzieje, nieopodal-Radom. Zupełnie blisko inne, ważne na mapie regionu miejsca- Czarnolas, Zwoleń, Orońsko (Centrum Rzeźby Współczesnej) i Muzeum Wsi Radomskiej. Z wizytą do Muzeum Gombrowicza udała się grupa uczniów LO w Warce, z wyboru lub z zamiłowania, humanistów. Obok  grupy z I a i II b, uczniowie z II c i III a. Czy dzięki temu zapamiętamy, że „Gombrowicz wielkim pisarzem był”?  On zapewne tego by nie chciał. I raczej nie spodziewał się, że jego książki „trafią pod strzechy”, że znajdą się na liście lektur obowiązkowych, jak „Ferdydurke”.  Warto jednak smakować twórczość autora „Biesiady u hrabiny Kotłubaj”. Nie jest to literatura z rodzaju „lekka, łatwa i przyjemna”.Pisarz niejednokrotnie prowokował choćby tytułami swych dzieł: „Pornografia”, „Opętani”, „Iwona, księżniczka Burgunda”. Smakowanie Gombrowicza warto zacząć od jego „Dzienników” czy też „Wspomnień polskich”. O Polakach, także i o sobie, pisał z dużą dawką ironii, satyry i drwiny. Szydził ze wszechobecnej hipokryzji, małostkowości, ale i z megalomanii. Z prostactwa, głupoty, pychy. Choć, z czego zdawał sobie sprawę, i on przybierał maskę bufona, błazna, wesołka. Bywał (był?) filozofem, na miarę Sokratesa, któremu gorzki los zgotowano. Błyskotliwy, ironiczny, z poczuciem humoru, dalekim od rubaszności Zagłoby. Nie znosił poezji, nudziły go galerie malarstwa, irytowały sarmackie upodobania, choćby do polowań. Często szedł pod prąd, jak w poniższym przykładzie, gdzie ośmieszał upodobania do monumentalnych posągów:

„Dziś po śniadaniu dyskusja, wywołana moją tezą, że człowiek na koniu jest dziwactwem, śmiesznością i obrazą estetyki. Tłumaczyłem, że zwierzę nie rodzi się po to aby dźwigać na sobie inne zwierzę. Człowiek na koniu jest równie dziwaczny, jak szczur na kogucie, kura na wielbłądzie, małpa na krowie, pies na bawole. Człowiek na koniu to skandal, zakłócenie naturalnego porządku, gwałcąca sztuczność, dysonans, brzydota”. (W. Gombrowicz, „Dziennik 1957-1961”)

Nadchodzą wakacje. Może i Ty odwiedzisz Gombrowicza we Wsoli. Zanim pojedziesz do Buenos Aires czy do Vence …

 opracowała Mariola Rękawik

autor zdjęć: Magdalena Chromińska

Kontakt

ul. Warszawska 45, 05-660 Warka
tel. (48) 667 23 26, fax (48) 667 36 23
e-mail: sekretariat.lowarka@grojec.pl

Pliki cookies

UWAGA!
Ten serwis używa plików cookies.
Brak zmiany ustawienia przeglądarki
oznacza zgodę na to.


Mazowiecki Informator
dla Rodziców
i Opiekunów Dziecka
z Niepełnosprawnością

Informator

Nasi partnerzy

Europejski Fundusz Spoleczny

Dzialaj Lokalnie



BIP LO WARKA

Cesir

Dworek na Dlugiej

tv.warka

Krewniacy

Fundacja Swietego Mikolaja

Stopklatka